

Chcąc pochodzić po pięknym Beskidzie Śląskim warto zatrzymać się w Bielsko-Białej na dłużej, gdyż z miasta wychodzi się bezpośrednio na wiele ciekawych górskich szlaków. Na miejsce łatwo jest dojechać pociągiem lub samochodem, a noclegi będą dzieliły się na dwie zasadnicze kategorie: blisko gór i blisko miasta. Oba będą w różnych zakresach cenowych w zależności od standardu, ale w sezonie trzeba liczyć się z nieco wyższymi kosztami. Tym bardziej aktywnym polecamy wybrać pierwszą opcję, choć druga zapewnia łatwiejsze zwiedzanie pięknego, pełnego zabytków miasta. Można też korzystać z pomocy taksówek, więc to nie problem, by codziennie rano ruszyć z centrum miasta w góry (dla lubiących chodzić odległość do początku szlaku to ok. 5km ).

W mieście nie brakuje pięknie udekorowanych starych kamienic, pałaców oraz zamku, więc warto poświęcić co najmniej jeden na dzień na zwiedzanie Bielsko-Białej. Natomiast poza miastem rozciąga się urokliwy Beskid Śląski, który oferuje świetne trasy turystyczne. Naszym zdaniem są to najlepiej przystosowane trasy dla wszystkich typów aktywności, więc każdy turysta znajdzie tu coś dla siebie. Jest kolejka linowa na Szyndzielnię, są różne wyciągi narciarskie, wiele ścieżek dla pieszych, osobne trasy dla biegaczy oraz mnóstwo krętych tras dla rowerów.

Samo miasto ma tak jakby dwie starówki. Jedną, ciągnącą się wzdłuż rzeki Białej i drugą, otoczoną częściowo historycznym murem obronnym. Oba miejsca zdecydowanie są warte obejrzenia. Co ciekawe, same browary też znajdują się w dwóch skrajnych miejscach, bo jeden jest w samym centrum starego miasta, a drugi przy końcu jednej z wielu pieszych tras turystycznych. Co więcej, na Śląsku jest dużo lokalnych browarów w różnych okolicznych miejscowościach, które sprawnie łączą ze sobą Koleje Śląskie. Warto zatem zaplanować sobie dłuższą wycieczkę, nie zostając tylko w jednym miejscu.
WIRTUOZERIA


Browar leży przy wyjściu z jednego z pieszych szlaków górskich na obrzeżach miasta i połączony jest z dużym hotelem oraz salą bankietową. Miejsce jest po prostu piękne. Na wejściu wita nas ukryta za szkłem warzelnia, a następnie nasz wzrok kieruje się na cudowne makiety, ciągnące się wzdłuż głównej ściany restauracji. Każda z nich przedstawia starodawny browar i wszystko, co z nim związane. Jedna ukazuje warzelnię, a w innej konie ciągną bloki lodu do cięcia itd. Nad tym elementem wystroju można by spędzić dłuższy czas, gdyby nie przeszkadzało to siedzącym bezpośrednio przy makietach gościom. Pozostałą część sali zdobią ceglane i drewniane elementy ścian oraz bardzo ładnie wyeksponowany bar, przy którym kręci się przemiła obsługa kelnerska. Piwa z Wirtuozerii da się także zakupić w butelkach na wynos, a nawet znajdą się one w niektórych sklepach i schroniskach górskich.
W menu oficjalnie nie ma deski degustacyjnej, ale jeśli poprosi się kelnera, to powinien ją załatwić i otrzymacie wtedy 3 dowolnie wybrane piwa o pojemności 0,2 litra (choć w karcie do wyboru jest tylko pojemność 0,4l). Nie wiemy dlaczego browar z niej zrezygnował (nadal podawana jest w odpowiedni sposób), szczególnie, że Wirtuozeria to nie jest typowy browar restauracyjny, serwujący tylko jasne, ciemne i pszeniczne. W tym miejscu warzone są różne piwa, i choć nie idą one za bieżącą modą piw rzemieślniczych (np. nie ma w ofercie Pastry Sour, czy RISa), to nadal są swego rodzaju alternatywą do tradycyjnych piw, trzymając się jednocześnie bezpiecznej oferty. Ponadto do piwa można zamówić jedno z wielu pysznych dań z menu, do czego zachęcamy, choć ceny są tu dość wysokie. Same piwa nie są wykwintne, ale znajdzie się kilka przyjemnych dla nosa i podniebienia pozycji.

Pod Dekiel (Full Lager): – Pełne, słodowe o chlebowym posmaku piwo z piękną czapą piany. W aromacie kręcą się lekko gryzące owoce estry, a goryczka jest bardzo delikatna i ziołowa.

Jasne Męty (Weizen): – W aromacie sam banan z odrobiną gumy balonowej, a w smaku jest lekko cierpkie i nieco goździkowe. Piwu brakuje wysokiego wysycenia jak na styl przystało.

Czeski Film (Pils): – W aromacie czuć miód (prawdopodobne utlenienie), a w smaku jest lekkie i przyjemne, z krótką goryczką. Piwo zdaje się być też nieco wodniste.

Mustang (American Pale Ale): – Praktycznie brak aromatu, a w smaku bardzo przyjemne owoce tropikalne oraz niezbyt przyjemna ziołowa, lekko cierpka gorycz.

Bystrzak (Bock): – Piwo jest pełne, słodowe z mieszanką karmelu i suszonych owoców oraz z bardzo przyjemną goryczką. Niestety zabrakło trochę bardziej rozbudowanego i silniejszego aromatu.

Red Dekiel (Red Lager): – Odrobina karmelu w aromacie, poza tym słodkie i bez goryczki.

Duża Czarna Chmielona (Stout): – W aromacie karmelowe, a w smaku kwaśne.
BROWAR MIEJSKI


Browar znajduje się w samym sercu starego miasta i silnie odnosi się do piwnej historii Bielsko-Białej. Wnętrze jest wystrojone w charakterystyczny dla karczm sposób. Na ceglanych ścianach wiszą stare reklamy piwa bielskiego, zdjęcia browaru sprzed wielu lat, oraz historia jego remontu. Ponad to, wszystko przystrojone też jest starymi butelkami po piwie, sprzętami browarniczymi sprzed wielu lat oraz dużą ilością ładnych dla oka drewnianych dodatków. Miejsca siedzące znajdują się przy masywnych stołach, na szerokich ławach jak na karczmę piwną przystało. Miejsce podzielone jest na kilka sal. Pierwsza przy głównym barze z warzelnią, druga za barem przy kuchni i trzecia na poddaszu, gdzie znajduje się dodatkowy bar. Jest też sala na dole, czyli piwnica, w której znajduje się fermentownia, ale tego dnia wstęp do niej był wzbroniony.
W menu znajdą się przeróżne pozycje, zahaczając o kuchnie z całego świata. Dania są dość drogie i niestety nie aż tak smaczne. Karta samych piw jest olbrzymia, ale do wyboru zawsze jest tylko 6, zaznaczonych markerem pozycji (które można zamówić naraz w jednej desce degustacyjnej). Można zatem rzec, że Browar Miejski chwali się tym, co stworzył do tej pory, lub czego można spodziewać się w przyszłości. Browar trzyma się głównie bezpiecznych pozycji, warząc czasem coś bardziej oryginalnego jak np. piwo wędzone. Miła i sprawna obsługa poleci też coś od siebie, bo zna bardzo dobrze warzone na miejscu trunki i potrafi polecić piwo osobom mniej zorientowanym w świecie piwa innego niż koncernowe. Najciekawszą pozycją z menu jest Piwowica, robiona na miejscu w stojącym w piwnicy Alembiku. Warto spróbować wysokoprocentowego alkoholu o delikatnym aromacie jasnego piwa typu pils.

Belitzer Pszeniczne: – Lekkie, przyjemne o aromacie bananów i goździków z kwaskowym finiszem.

Belitzer Red Ale: – W aromacie karmelowe, a w smaku słodkie.

Belitzer Jasne (Pils): – Niestety lekko wodniste piwo ma też wyczuwalny w aromacie DMS. Poza tym jest dobre. Pełny słodowy smak z super chmielowym charakterem.

Belitzer APA: – Wspaniały aromat grejpfruta połączony został z pełnym smakiem i krótką, ale silną goryczką. Niestety było zbyt wysoko wysycone, przez co gryzło w język.

Belitzer Marcowe: – Wodniste piwo o nijakim aromacie, ale za to pełnym smaku chlebowo-karmelowym.

Belitzer Ciemne (Dark Lager): – Co ciekawe w kolorze jest bardziej czerwone niż serwowane na miejscu Red Ale. W aromacie pojawia się piękny zapach kawy, a smak to mieszanka karmelu, palonych nut i świeżo mielonej kawy. Goryczka jest silna, ale krótka. Świetne piwo.


