Madryt

Widok z Plaza de Oriente


     Kiedy w Twoim kraju temperatura nadal krąży wokół zera, a chmury nie mają zamiaru odejść, plując przy tym raz deszczem, a raz śniegiem, warto uciec na chwilę do cieplejszego miejsca. Mieliśmy niezwykłe szczęście, bo na przełomie lutego i marca trafiliśmy na wyjątkowo wysokie temperatury (20 stopni!).

     Do stolicy Hiszpanii dotarliśmy tanimi liniami lotniczymi, co nie powinno być problemem, startując z dowolnego miejsca na ziemi, bo Madryt to jedno z największych miast Europy. Jego lotnisko zajmuje w tej chwili 6 miejsce na kontynencie, pod względem ilości lotów dziennie oraz obsłużonych pasażerów w ciągu roku. Znalezienie odpowiedniego lokum, to też nie problem dla turystów o każdej zasobności portfela, jednak dość spory problem dla mieszkańców, którym możliwości stałego najmu kurczą się z roku na rok, ze względu na masowe przeznaczanie mieszkań dla turystów.

Jedna z wielu typowych ulic starego miasta

     Madryt to olbrzymie miasto, co można odczuć od razu, gdy do tej pory było się zwolennikiem pieszych wycieczek. Przejście wzdłuż Parku Retiro, bez jego zwiedzania, to 2 kilometry drogi, a dojście z niego do Pałacu Królewskiego to drugie tyle, choć na mapach wszystko zdaje się być blisko siebie. Dlatego na zobaczenie każdego ważnego turystycznie punktu oraz wizyta we wszystkich lokalnych browarach wymaga kilku pełnych dni, jak nie tygodnia. My spędziliśmy w Madrycie tylko 3 dni i zdecydowanie potrzebowalibyśmy z około pięciu.

     Co warto robić w Madrycie? Poczuć klimat hiszpańskiego życia bez pośpiechu, wypełnionego przerwą na tapas i dobre wino piwo. Warto dać  się zgubić w wąskich uliczkach, pełnych starych kamienic, uroczych lokali i pięknych widoków. Zapomnieć o obowiązkach, a gdy już najdą one nasz umysł, powiedzieć sobie ‘Maniana’, czyli ‘jutro’, które powtarzane odpowiednio często, przesunie nasze obowiązki o kilka dni, miesięcy a nawet lata.

     Uwielbiamy zwiedzać kościoły, bo te zawsze mają w sobie piękne dzieła sztuki, zapierające dech w piersiach witraże i monumentalne wnętrza. Niestety, nie będąc w Madrycie w niedzielę, ciężko jest spotkać kościół, którego drzwi będą otwarte dla zwiedzających.

     Najważniejsze jest jednak wieczorne życie, i nie mamy tu na myśli tylko chodzenia po browarach czy lokalach z piwem rzemieślniczym. Warto udać się do tzw. Mercado, czyli marketu, w którym otwarte są różne punkty sprzedające głównie tapas i alkohol. W Polsce takich miejsc jest mało i zdecydowanie nie mają takiego klimatu jak te w Madrycie, które, choć też pełne ludzi, nie śmierdzą snobizmem i zbyt drogim jedzeniem.

     Madryt jest pięknym miastem i zbliżony jest wyglądem do Barcelony. Jak zawsze nie zobaczyliśmy wszystkiego i nie odwiedziliśmy wszystkich browarów, więc być może powrócimy jeszcze do tego miejsca.

KÄLLA – zamknięte


     Malutki browar położony jest w ścisłym centrum miasta. Przy wejściu stoją fermentory i kilka stolików w głębi sali. Następnie, wąskim korytarzem można przejść do baru, obok którego znajduje się jedyny w browarze większy stół. Wystrój jest nowocześnie surowy, czyli dość typowy dla współczesnych knajp. Meble i sprzęty zdają się być nowe, co nie powinno dziwić, bo miejsce powstało niespełna dwa lata temu.

     Na barze jest pięć kranów, ale w dzień odwiedzin do wyboru było tylko IPA, bo pils akurat się skończył. Więc ten malutki browar nie robi kilku, czy kilkunastu piw do wyboru. W dniu odwiedzin tylko 2 krany były zarezerwowane na własne piwa (z czego jedno się skończyło), a z pozostałych płynęły piwa z innego hiszpańskiego browaru Cervecera Península.

     W menu znajduje się sporo pozycji zdrowego i wege jedzenia, które niestety jest dość drogie. Oczywiście to Hiszpania, a więc do każdego zamówionego piwa, obowiązkowo dostaje się małą przekąskę gratis. Za samo piwo trzeba zapłacić tyle, co za każdy inny kraft na mieście, czyli około 4 Euro. Kalla to ładne miejsce o ładnym wystroju, ale nie ma jednak swojego oryginalnego motywu. Wygląda jak wiele współczesnych barów/browarów i nie wyróżnia się niczym, a szkoda, bo główny motyw graficzny ich podstawek jest piękny.


Origen (India Pale Ale): – Bardzo przyjemny aromat nowofalowych chmieli, ale niestety piwo psuje goryczka, która jest ściągająca, ziołowa i połączona z dość intensywnym posmakiem karmelu.

FABRICA MARAVILLAS


     Browar położony jest 600 metrów od Kalla i jest jeszcze mniejszy, jeśli chodzi o salę dla gości. W środku są tylko 3 stoły, a reszta to miejsca stojące przy parapetach. Surowy wystrój browaru nie jest już zabiegiem designerskim, a po prostu brakiem jakiegokolwiek upiększenia lokalu.

     Na ścianie obok baru wisi telewizor, na którym wyświetlane są dostępne piwa, podłączone pod 8 kranów. Dodatkowo można zamówić typowe Hiszpańskie tapas w dość typowych cenach jak na centrum miasta przystało. Niestety nie ma możliwości zamówienia deski degustacyjnej, ale miła i mocno wkręcona w browarnictwo obsługa naleje mały kieliszek na spróbowanie każdemu, kto nie może podjąć decyzji.

     Wszystkie sprzęty browaru można obejrzeć, stojąc w długiej kolejce do toalety, bo miejsce wieczorami jest przepełnione. Mimo ścisku i braku jakiegokolwiek wystroju, to jest browar, w którym zostaliśmy dłużej, ale tylko ze względu na większy wybór piw.

     Otrzymuje tę samą ocenę co poprzednik, ponieważ zarówno w jednym jak i drugim miejscu nie poczuliśmy tego, co w innych browarach, które mieliśmy okazję odwiedzić – osobliwego klimatu. Szkoda, że nie zadbano o wygląd i skupiono się tylko na piwie, które nigdy nie będzie w stanie upiększyć miejsca, tworząc po prostu pijalnię, a nie lokal. Jedynym ciekawym elementem wystroju są tak naprawdę drobne monety powciskane w szczeliny w ścianie.


Red Hammer (Double Red IPA): – Piwo o kolorze mętnego błota ma niezwykle intensywny aromat i smak cytrusów.


FLIPA (India Pale Ale): – Znikomy aromat, ziołowa gorycz i posmak karmelu z cytrusami.


Valverde (Saison): – W aromacie cytrusowo z domieszką banana i przypraw, a na koniec uderza dość silna goryczka, przemieszana z gryzącym wysyceniem.


Dark Star (Milk Stout): – Lekko kwaskowy, wodnisty i palony. Ratuje go bardzo przyjemny zapach i posmak czekolady.